Blog

  • Zawód – koroner

    Zawód – koroner

    Zawód koronera pojawił się w Wielkiej Brytanii już w XII wieku, później zaś stopniowo rozwijał się w pozostałych krajach. Początkowo zakres obowiązków koronera obejmował wszelkie aspekty związane ze zgonami niespowodowanymi przyczynami naturalnymi, do których doszło w podejrzanych okolicznościach. W kolejnych stuleciach jego podstawowym zadaniem było wyjaśnianie przyczyn śmierci oraz ustalanie czasu zgonu.

    Kim jest koroner?

    Koroner jest osobą urzędową, która prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawach nienaturalnych zgonów. W większości krajów anglosaskich może być nim lekarz medycyny sądowej lub biegły sądowy. W USA koronerem jest najczęściej tzw. „medical examiner”, od którego nie jest wymagane wykształcenie z zakresu patologii. Posiada on natomiast profesjonalne przeszkolenie medyczne oraz wiedzę z dziedziny prawa. W niektórych stanach koronerem może być również lokalny szeryf lub specjalista patolog.

    Uprawnienia i obowiązki koronera

    Po otrzymaniu wezwania koroner udaje się na miejsce zdarzenia w celu oceny okoliczności i przyczyn śmierci. Jeżeli zgon nastąpił w niejasnej sytuacji lub gdy podejrzewany jest udział osób trzecich – może on zadecydować o konieczności podjęcia dalszych kroków. Koroner ma prawo do zlecania przeprowadzenia sekcji zwłok przez patologa lub do wszczęcia postępowania sądowego. Jest on również upoważniony do wydawania pozwolenia na spopielenie zwłok.

    Do głównych zadań koronera należy:

    • stwierdzanie zgonu,
    • określanie przyczyny śmierci,
    • wystawianie wymaganych dokumentów,
    • prowadzenie ewidencji.

    Koronerzy wzywani są do stwierdzenia zgonu nie tylko w przypadku śmierci w podejrzanych okolicznościach. Są oni również zobowiązani do wyjaśnienia przyczyn wszystkich przypadków śmiertelnych, które miały miejsce np. w więzieniach czy izbach zatrzymań.

    Zdarzają się również sytuacje, w których śmierć jest jedynie pozorna, a wezwany koroner ma możliwość przeprowadzenia skutecznej akcji reanimacyjnej. Dlatego też specjaliści ci, oprócz profesjonalnego wyposażenia, posiadają przy sobie także zestaw do ratowania życia ludzkiego.

    Zawód koronera w Polsce

    W naszym kraju zawód koronera jest uznawany za odrębną profesję od 2002 roku. Funkcję koronera pełni lekarz medycyny sądowej, który posiada odpowiednie wykształcenie i doświadczenie pozwalające na ocenę przyczyn zejścia śmiertelnego. Stworzenie tego stanowiska miało na celu zmniejszenie zakresu obowiązków lekarzy ogólnych i medyków pracujących w pogotowiu ratunkowym.

    Koronerem (lekarzem medycyny sądowej) może zostać osoba, która posiada wykształcenie medyczne i prawo wykonywania zawodu lekarza. Powinna ona mieć specjalizację z dziedziny medycyny sądowej, patomorfologii lub anestezjologii. Alternatywnie może wykazać się minimum 3-letnim doświadczeniem zawodowym i przejściem odpowiedniego szkolenia w zakładzie medycyny sądowej. Lekarz medycyny sądowej musi posiadać pełną zdolność do wykonywania czynności prawnych i nie może być skazany za przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego.

  • Ostatnie chwile życia człowieka

    Ostatnie chwile życia człowieka

    Człowiek jest istotą śmiertelną i kiedy nadejdzie jego czas musi pożegnać się z życiem. Śmierć może być zdarzeniem nagłym i niespodziewanym, ale bywa i tak, że po długiej chorobie stanowi wybawienie od cierpienia. Jak przygotować się na śmierć, kiedy wiemy, że jej nadejście to kwestia tygodni lub tylko dni i godzin? Warto wiedzieć, jakie są ostatnie chwile życia człowieka, czym objawia się agonia oraz jakie są ostatnie momenty naszej ziemskiej wędrówki.

    Jak rozpoznać nadejście śmierci?

    Pomimo naszych starań i wysiłków, pewnego dnia rozpocznie się proces odchodzenia naszego bliskiego. Od początkowych objawów agonii do zejścia śmiertelnego mija trochę czasu. Nie ma dokładnych reguł odnośnie czasu przeżycia osoby w tym stanie i jest on uzależniony od wielu czynników. Zawsze jednak pojawiają się pewne symptomy nadejścia stanu przedagonalnego.

    Można do nich zaliczyć:

    * znaczne osłabienie fizyczne,

    * uzależnienie od pomocy innych,

    * utratę masy ciała,

    * zaburzenia orientacji co do miejsca i czasu,

    * senność i niezdolność koncentracji,

    * niemożność mówienia,

    * problem z rozpoznawaniem bliskich,

    * brak apetytu i pragnienia,

    * trudności w przyjmowaniu pokarmu stałego, płynów i leków.

    Jeżeli takie objawy pojawią się u osoby, której śmierci spodziewamy się od pewnego czasu – musimy przygotować się na jej rychłe odejście.

    Agonia – czas umierania

    Kiedy nadejdą ostatnie godziny życia człowieka, następuje stopniowe wygasanie czynności życiowych organizmu. Dochodzi do coraz słabszego działania poszczególnych narządów i układów w ciele człowieka, co powoduje występowanie typowych objawów agonii. Możemy spodziewać się szeregu zmian w wyglądzie i stanie ogólnym umierającego. Najczęściej pojawiają się:

    * wyostrzenie rysów twarzy,

    * bladość powłok skórnych,

    * wysoka temperatura ciała,

    * przyspieszenie tętna i obniżenie ciśnienia krwi,

    * nadwrażliwość na dotyk i hałas,

    * pobudzenie werbalne i ruchowe,

    * przyspieszenie i spłycenie oddechu,

    * drętwienie kończyn.

    Wejście w stan agonii jest nieodwracalne i nieuchronnie prowadzi do zgonu. Możemy jednak sprawić, aby te ostatnie chwile były znośne dla naszego bliskiego i żeby mógł on odejść relatywnie spokojnie. Najważniejsza dla niego jest nasza stała obecność, nie narzucajmy się jednak z nadopiekuńczością. Postarajmy się raczej ulżyć osobie umierającej poprzez poprawę komfortu fizycznego i psychicznego w ostatnich godzinach życia.

    A na koniec…

    Nie bójmy się rozmawiać o śmierci

    Kiedy już wiemy, że wkrótce dojdzie do śmierci naszego bliskiego, pierwszym odruchem jest ignorowanie tego faktu w naszych rozmowach. Wydaje się nam, że jeżeli będziemy ten temat pomijali milczeniem – odsuniemy w ten sposób nadejście śmierci. Niestety nie jest to prawda. Możemy jednak jak najlepiej wykorzystać wspólny czas, który nam pozostał. Postarajmy się zbliżyć do siebie, porozmawiać o naszych uczuciach, spędzać razem jak najwięcej czasu. Te wspólnie spędzone chwile pomogą nam oswoić odejście członka naszej rodziny, a jemu samemu niewątpliwie przyniosą ulgę i ukojenie. Kiedy naprawdę nadejdą ostatnie godziny, może nie być już ani czasu, ani możliwości na zbliżenie się do siebie. Czasem trudno się zorientować, czy rzeczywiście mamy już do czynienia z odchodzeniem człowieka, dlatego też należy wcześniej poznać zwiastuny nadchodzącego zgonu.

  • Pogrzeb kosmiczny

    Pogrzeb kosmiczny

    Naszych zmarłych możemy pogrzebać wykorzystując różnorodne metody. Może to być pochówek tradycyjny bądź kremacja zwłok. Istnieje jednak pewien wyjątkowy rodzaj pogrzebu, który jest oryginalny, drogi i nie koniecznie dostępny dla każdego. To pogrzeb kosmiczny!

    Czym jest pogrzeb kosmiczny?

    Pogrzeb kosmiczny polega na pochowaniu części prochów zmarłego w przestrzeni kosmicznej. W kosmos najczęściej wysyłana jest niewielka ilość prochów, mieszcząca się w pojemniku wielkości szminki do ust. W zależności od woli zmarłego i kwoty, jaką może zapłacić jego rodzina – pogrzeb kosmiczny może mieć kilka destynacji.

    Miejscem pochówku prochów może być zatem:

    * orbita okołoziemska,

    * powierzchnia Księżyca,

    * przestrzeń międzygwiezdna.

    Taki rodzaj pochówku stosowany jest od 1992 roku, chociaż sama idea powstała znacznie wcześniej. W latach trzydziestych ubiegłego wieku na pomysł ten wpadł autor opowiadań science fiction, Neil R. Jones. W utworze „The Jameson Satellite” opisał on ten nietuzinkowy sposób pogrzebu, prezentując kuszącą inspirację do urzeczywistnienia tego zamysłu. W kolejnych latach nie traktowano tej koncepcji zbyt poważnie, aż do czasu, kiedy jej entuzjaści rzeczywiście wprowadzili ją w życie.

    Kto pragnie kosmicznego pochówku?

    Na ten rodzaj pogrzebu najczęściej decydują się osoby w pewien sposób związane z kosmosem, czy to zawodowo czy hobbystycznie. Pierwszą osobą, której prochy zostały wyniesione w przestrzeń kosmiczną, był Gene’a Roddenberry, twórca kultowego „Star Treka”. Jego skremowane szczątki wyruszyły w swoją ostatnią drogę na pokładzie promu kosmicznego Columbia.

    Tę symboliczną formę pochówku wybrał również odkrywca Plutona, amerykański astronauta Clyde Tombaugh. Jego ostatnim życzeniem był pogrzeb na tej karłowatej planecie. Życzenie to udało się niemalże w pełni zrealizować – jego prochy trafiły na orbitę Plutona, wyniesione tam na pokładzie sondy kosmicznej New Horizon. Ponadto, z tej formy pochówku korzystali astronauci, astronomowie czy fizycy jądrowi pracujący dla NASA. Obecnie również osoby prywatne chcą zostać pochowane w ten sposób, a do dnia dzisiejszego odbyło się kilka tysięcy takich pozaziemskich pogrzebów.

    Firmy oferujące pogrzeby w kosmosie

    Pod koniec XX stulecia pogrzeby kosmiczne stały się usługą komercyjną. Wynoszeniem skremowanych szczątków w kosmos zajmuje się obecnie kilka firm. Jedną z nich jest Elysium Space, która oferuje takie usługi od 2013 roku. Kolejną znaną firmą z tej branży jest Celestis, która od początków swojej działalności wysłała w kosmos ponad tysiąc kapsuł z prochami zmarłych.

    Inna pomysł na pogrzeb kosmiczny

    Ciekawą wariacją na temat pochówku w kosmosie jest również pomysł dwóch angielskich studentów. Ci przedsiębiorczy, młodzi ludzie oferują wysłanie w kosmos kapsuły ze spopielonymi szczątkami – za pomocą wypełnionego wodorem balonu. Balon wynosi kapsułę na wysokość 30 kilometrów, a przebieg tego wydarzenia można obejrzeć dzięki zamontowanej na nim kamerze. Swojej koncepcji nadali oni nazwę Ascension Flights, a za skorzystanie z niej należy zapłacić około 800 funtów.

    Co się dzieje z prochami w kosmosie?

    Losem, który najczęściej spotyka szczątki wysłane w kosmos – jest spłonięcie przy wejściu w atmosferę. W innych przypadkach kapsuły z prochami pozostają na pokładach sond kosmicznych lub opuszczają zupełnie orbitę okołoziemską. Ten symboliczny pogrzeb ma coraz więcej zwolenników, którzy są skłonni zapłacić za taki pochówek nawet znaczną sumę pieniędzy.

  • Pusta noc na Kaszubach

    Pusta noc na Kaszubach

    Odejście bliskiej osoby zawsze wiąże się z negatywnymi emocjami, z którymi próbujemy poradzić sobie w możliwie najlepszy sposób. Metodami działających kojąco i wyciszająco są różne zwyczaje związanie ze śmiercią i pogrzebem członka rodziny. Wiele z nich łączy się z odmawianiem modlitw za zmarłego lub śpiewaniem odpowiednich pieśni przy jego zwłokach. Niespotykanym i mało znanym zwyczajem pogrzebowym jest obrzęd określanym mianem Pusta noc na Kaszubach – wciąż praktykowany na malowniczych, kaszubskich wsiach.

    Czym jest pusta noc?

    Zwyczaj ten dotyczy ostatniego wieczoru i nocy przed pogrzebaniem osoby zmarłej. Wówczas to żałobnicy gromadzą się w domu zmarłego, aby odmówić różaniec w jego intencji. Po modlitwie bliscy i przyjaciele pozostają w domu żałoby aby wspólnie śpiewać pieśni pusto-nocne. Takie czuwanie trwa z reguły kilka godzin i może przeciągnąć się aż do rana. Nazwa pustej nocy pochodzi od ciszy i pustki po stracie osoby bliskiej. Symbolizuje również zakaz wykonywania wszelkich hałaśliwych prac aż do dnia pogrzebu zmarłego. W obrzędzie tym mogą uczestniczyć wszyscy domownicy i sąsiedzi – niezależnie od wieku i rodzaju relacji z osobą zmarłą. W dawnych czasach, gdy normą było pozostawianie zwłok w domu aż do dnia pochówku, czuwanie takie odbywało się przy trumnie. Aktualnie nie jest to już praktykowane i obrzęd ten przeprowadza się po prostu w domu osoby zmarłej.

    Idea rytuału

    Celebrowanie pustej nocy jest zwyczajem budującym głębokie więzi w lokalnej społeczności. Uczestnictwo w zbiorowych modlitwach i śpiewie pokazuje empatię oraz solidarność pomiędzy mieszkańcami wsi. Jest także sposobem na odnalezienie ukojenia i spokoju we wspólnocie z ludźmi łączącymi się w żałobie. Ilość osób obecnych podczas całonocnych obrzędów ukazuje skalę sympatii dla zmarłego i jego znaczenie wśród miejscowej ludności. Wspólne śpiewanie stanowi również zadośćuczynienie i kontynuację wieloletniej tradycji związanej z opłakiwaniem osoby zmarłej.

    Przebieg obrzędu pustej nocy

    Pusta noc na Kaszubach jest zwyczajem religijnym o ustalonym i niezmiennym od wielu lat przebiegu. Obrzęd ten w obecnej formie praktykowany był już w XVIII wieku i odprawiany jest do dziś przez większość rodzin. Przywiązanie do tej tradycji jest jednak silniejsze wśród osób starszych i to one najczęściej są uczestnikami pustych nocy. Bliscy i przyjaciele zmarłego zbierają się na modlitwie przy stole przykrytym białym obrusem, na którym znajdują się krucyfiks i zapalone świece. Po odmówieniu pierwszych modlitw osoby chore i matki z małymi dziećmi udają się do swoich domów. Reszta  żałobników pozostaje na miejscu – najczęściej aż do godzin porannych.

    Na przebieg pustej nocy składają się zazwyczaj:

    * wspólne odmawianie różańca i innych modlitw,

    * śpiewanie pieśni ze śpiewnika opublikowanego przez ks. Jana Perszona lub z jego kopii,

    * poczęstunek dla przybyłych żałobników.

    Śpiew i psalmy pusto-nocne

    Śpiewanie pieśni zwyczajowo odbywa się pod przewodnictwem profesjonalnego śpiewaka, który często traktuje to zajęcie jako schedę po ojcu lub dziadku.  Zdarzają się także kilkuosobowe zespoły śpiewaków, które wykonują utwory w formie pieśni chóralnych. Psalmy pusto-nocne składają się z reguły z wielu zwrotek, a odśpiewanie każdego z nich zajmuje nawet kilkanaście minut. Przykładem takiej wielostrofowej pieśni jest popularny utwór „Za starosty Marcyjana”, który liczy sobie aż 56 zwrotek. Według miejscowych wierzeń dusza osoby zmarłej wciąż przebywa w okolicach swojego domu. Modły i śpiewy pustej nocy pomagają odpowiednio ją pożegnać i sprawić, że po pogrzebie nie będzie nawiedzała domowników. Modlitwa za osobę zmarłą ma więc także za zadanie ochronę osób żywych przed niepożądanymi wizytami jej duszy.

  • Intrygująca profesja – oglądacz zwłok

    Intrygująca profesja – oglądacz zwłok

    W obecnych czasach jesteśmy przyzwyczajeni do dość szerokiej dostępności służb medycznych. Medycy ratują nasze życie i umożliwiają powrót do zdrowia. Jeżeli podjęte wysiłki nie przyniosą rezultatu i pacjent umiera – do lekarza należy również obowiązek stwierdzenia zgonu. Jak jednak radzono sobie w czasach, kiedy dostęp do doktora był ograniczony lub niemożliwy? Z pomocą przychodzili wówczas oglądacze zwłok.

    Kim byli oglądacze zwłok?

    W ubiegłych stuleciach liczba praktykujących lekarzy nie była wystarczająca do przeprowadzania wszystkich koniecznych czynności medycznych i wystawiania kart zgonu. W takiej sytuacji to właśnie oglądacze zwłok zajmowali się oficjalnym stwierdzaniem zgonu i badaniem jego przyczyn. Oglądacze zwłok byli obecni na terenie naszego kraju, szczególnie na obszarach wiejskich, do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Według danych demograficznych aż 70 procent kart zgonów było wypisywanych właśnie przez nich.

    Początki zawodu oglądacza zwłok

    Pierwsze wzmianki o tej profesji można znaleźć w dokumentach z 1806 roku i dotyczą one terenów ówczesnej Galicji. Wprowadzono wówczas obowiązek oglądania zmarłych przez odpowiednio przeszkolone osoby. Działania takie podjęto jako próbę zapobiegania rozprzestrzenianiu się licznych w tym czasie chorób zakaźnych. Był to również sposób na ewidencjonowanie zgonów spowodowanych epidemiami cholery czy tyfusu brzusznego. Pochowanie osoby zmarłej bez uprzedniego przeprowadzenia badania było karane wysoką grzywną. W późniejszym okresie ówczesne władze wprowadziły także zakaz pochówku zmarłych przed upływem 48 godzin od śmierci. Przepis ten miał uniemożliwiać przedwczesne grzebanie ludzi będących w stanie agonii lub śpiączki.

    Oglądacz zwłok w XX wieku

    W kolejnym stuleciu funkcja oglądacza zwłok została obwarowana kolejnymi przepisami prawa i była wykonywana na podstawie Ustawy o Chowaniu Zmarłych z 1932 roku. Ustawa ta obligowała wszystkie polskie gminy do oficjalnego stwierdzania zgonów i oceny ich przyczyn. Za powoływanie, przygotowanie zawodowe i wynagradzanie oglądaczy zwłok odpowiadały lokalne władze gminne, które dysponowały specjalnym funduszem na ten cel. Często zdarzało się też, że obowiązki oglądacza przyjmował na siebie miejscowy sołtys lub felczer. Oglądacz zwłok miał obowiązek wypełniania aktu zgonu wówczas, gdy ciało zmarłego znajdowało się w odległości ponad 4 km od najbliższej siedziby lekarza. Według przepisów tej ustawy oglądacz miał dwie doby na udanie się do miejsca przebywania zwłok, potwierdzenie śmierci i jej przyczyny oraz wydanie karty zgonu. Funkcję tę ostatecznie zlikwidowano w okresie powojennym, kiedy to w 1959 roku wprowadzono nowy typ kart zgonu. Nowe wersje kart mogły być wypełniane jedynie przez lekarzy, pielęgniarki oraz położne działające na terenach wiejskich.

    Przygotowanie zawodowe oglądacza zwłok i przysięga

    Osoba wyznaczona do oglądania zwłok musiała przejść obowiązkowe szkolenie w zakresie metod stwierdzania śmierci i przyczyn jej występowania. Po odbyciu przeszkolenia, organ administracji powiatowej wydawał oglądaczowi zwłok odpowiednie świadectwo. To jednak nie wszystko! Aby móc wykonywać tę pracę – oglądacz musiał również złożyć uroczystą przysięgę. W rocie owej przysięgi deklarował on sumienne wykonywanie swoich obowiązków. Według tego ślubowania oglądacz był w szczególności zobligowany do rzetelnego potwierdzania, że ciało poddane oglądowi było „rzeczywiście nieżywe”. Obowiązywało go również godne zachowanie i musiał on wykonywać pracę odsłaniając ciało zmarłego w „sposób przyzwoity”.

    Metody pracy oglądaczy zwłok

    Oględziny ciała osoby zmarłej miały na celu potwierdzenie zgonu oraz zakwalifikowanie go do odpowiedniej kategorii: zgonu naturalnego, gwałtownego czy spowodowanego chorobą zakaźną. Ciało należało zbadać w miejscu, w którym nastąpiła śmierć, tak aby móc ocenić towarzyszące jej okoliczności. Do zadań oglądacza należały także oględziny ubrania osoby zmarłej i pościeli w jej łóżku, co miało pomóc w znalezieniu przyczyny zejścia śmiertelnego.

    Do skutecznych metod stwierdzania zgonu zaliczano:

    * sprawdzenie obecności oddechu za pomocą lusterka,

    * ocenę reakcji źrenic na światło świecy czy lampy,

    * manualne stwierdzenie obniżonej temperatury ciała i stężenia pośmiertnego,

    * badanie reakcji na podsuniętą pod nozdrza zmarłego buteleczkę z amoniakiem lub octem.

    Po przeprowadzeniu obdukcji, oglądacz zwłok był zobligowany do wydania karty zgonu. Był to obszerny dokument opisujący okoliczności, przyczynę i datę śmierci. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, dopiero wystawienie karty zgonu dawało rodzinie możliwość pochowania osoby zmarłej.