Blog

  • Priapizm – erekcja pośmiertna

    Priapizm – erekcja pośmiertna

    Czym jest priapizm?

    Priapizm polega na pojawieniu się długotrwałego wzwodu, który w żaden sposób nie jest związany z podnieceniem lub pobudzeniem seksualnym. Wzwód pojawiający się po śmierci określany jest erekcją pośmiertną lub angel lust (ang. anielska żądza). W przypadku zwłok mężczyzn, erekcja pośmiertna występuje najczęściej w skutek powieszenia.

    Erekcja pośmiertna u ludzi

    Odnosząc się do badań dr Brierre, zaobserwował on erekcje pośmiertną wśród dziesięciu na stu czternastu przebadanych ciał osób zmarłych. Co ciekawe, występowała ona także u mężczyzny, który strzelił do siebie z pistoletu. W sposób częściowy, występowała ona także u osoby, która przyjęła truciznę. Należy wyjaśnić, iż śmierć przez powieszenie, bez względu na to czy jej podłożem jest samobójstwo czy egzekucja, ma wpływ na fizjologię narządów rodnych człowieka po zgonie. Siła wywierana przez linę na rdzeń kręgowy powoduje mimowolną reakcję organizmu. W przypadku śmierci kobiet, powieszenie powoduje obrzęknięcie warg sromowych oraz łechtaczki. Mężczyźni natomiast doświadczają erekcji, której towarzyszy uwolnienie płynów ustrojowych, przypominających wytrysk. Zgodnie z przeprowadzonymi badaniami erekcja pośmiertna występuje u 30% osób, których śmierć nastąpiła przez powieszenie.

    Badania nad zwierzętami

    W książce The Evaluation of Sexual Disorders: Psychological and Medical Aspects zauważa się, że nie tylko ludzie, ale także zwierzęta, które poddawane były fizycznej eutanazji poprzez skręcenie karku, doświadczały terminalnej erekcji. Autorzy argumentują, iż nasz organizm przez większość czasu, wysyła sygnały hamujące, które przeciwdziałają fizycznym objawom podniecenia. W przypadku gwałtownej i silnej stymulacji rdzenia, jaka następuje w przypadku powieszenia, centralny ośrodek hamowania erekcji przestaje funkcjonować, co automatycznie powodować może wzwód.

    Najbardziej znany przypadek erekcji pośmiertnej

    Qooro taag jest określeniem masakry ludności cywilnej, która odbyła się 18 i 19 marca 1991 roku we wsi Bancadde w Somalii. Etymologia tego określenia wywodzi się od słowa qorro oznaczającego penisa oraz taag tłumaczonego jako erekcja. Pierwszego dnia masakry Siły Somalijskiego Ruchu Narodowego (Somali National Movement; SNM) zabiły 54 cywilów, jednak to wydarzenia z drugiego dnia nadały nazwę tej masakrze. Gdy siły SNM przybyły 19 marca do wsi Bancadde, przekonały 30 mężczyzn z klanu Reer Jibril do odłożenia broni, argumentując, że są tu w celach pokojowych. Argumentowali, iż przybyli świętować razem z nimi ramadan. Jednakże, natychmiast po odłożeniu przez nich broni, żołnierze SNM rozstrzelali wszystkich obecnych tam mężczyzn. Podczas sprawdzania zwłok okazało się, że u większości z nich występowała erekcja pośmiertna. Była ona widoczna przez wybrzuszenia na spodniach.

    Najdłuższa erekcja na świecie

    W 2017 roku, Viktor Vynd Museum of Curiosities, Fine Art. & Natural History w Hackney (Londyn), nabyło za cenę 100 tysięcy funtów zmumifikowanego penisa, który został usunięty z ciała Anglika, powieszonego w XIX wieku. Penis ten otrzymał miano najdłużej utrzymującej się erekcji na świecie. Co ciekawe, może być on również od muzeum wypożyczony za kwotę 2 500 funtów. Jak do tej pory nie jest możliwe określenie liczby zainteresowanych osób wypożyczeniem owego rekordzisty.

  • O podejściu Polaków do śmierci

    O podejściu Polaków do śmierci

    W Polsce temat śmierci jest niezwykle rzadko poruszany, czas na refleksję przychodzi najczęściej przy okazji święta Wszystkich Zmarłych bądź utraty kogoś bliskiego z rodziny. Dotarłem do badań, które choć przeprowadzone zostały kilka lat temu, wciąż są w stanie zobrazować podejście Polaków do spraw związanych ze śmiercią.

    Polacy i refleksja nad śmiercią

    Wyniki ankiet przeprowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej wykazują, że ponad połowa Polaków nigdy lub bardzo rzadko deklaruje spędzenie chwili czasu nad refleksją o śmierci. Warto zwrócić uwagę, iż w szerszym spektrum czasowym, porównując wyniki badań z lat 2001, 2005 oraz 2012, można zauważyć, że w każdym kolejnym z badanych okresów zwiększała się grupa respondentów myślących o śmierci bardzo rzadko lub w ogóle. Jakie grupy zwracają większą uwagę na tę problematykę? Przede wszystkim osoby starsze, jednak co bardziej zaskakujące, tematyka śmierci absorbuje w większym stopniu osoby gorzej wykształcone, a także te źle oceniające swoje warunki finansowe. Ponad 70% ankietowanych przyznało, że wolałoby umrzeć w sposób niespodziewany, jest to odpowiedź dominująca we wszystkich badanych grupach, zarówno wśród wysoko wykształconych, jak i tych z wykształceniem zasadniczym zawodowych. Jedynie 20% chciałby mieć możliwość przygotowania się do śmierci.

    Przygotowania do śmierci

    Uszczegóławiając możliwość przygotowania się, respondenci wskazywali, iż czują potrzebę pożegnania się z bliskimi (81%), pojednać się z Bogiem (wyznać swoje grzechy, przyjąć sakramenty święte; 71%), a także załatwić wszelkie sprawy majątkowe oraz związane z testamentem (62%). Dla opisywanej grupy, mniej istotnym jest naprawienie nierozwiązanych konfliktów (42%) czy przygotowanie spraw związanych ze swoim pochówkiem (24%). Najmniej istotnym dla osób chcących przygotować się do swojej śmierci jest realizacja własnych marzeń, zdecydowałoby się na nią jedynie jedna dziesiąta badanych.

    Jak chciałbyś umrzeć?

    Na pytanie jak ankietowani wyobrażają sobie swoją śmierć oraz jak chcieliby umrzeć, 59% respondentów uznało, że chciałoby umrzeć we śnie, co drugi natomiast pragnąłby, aby jego zgon, nie był poprzedzony długą i bolesną chorobą. Dla przeważającej części osób nie jest istotne, żeby umrzeć zachowując świadomość (7%), a także zostawienie estetycznego wyglądu ciała po śmierci (7%). Analizując wyniki przeprowadzonej ankiety można zauważyć, że zamożniejsi respondenci, posiadający wyższe wykształcenie, relatywnie częściej preferują śmierć u boku bliskiej osoby, a także możliwość pożegnania się z rodziną. Jednakże, respondenci praktycznie ze wszystkich grup społeczno-demograficznych woleliby umrzeć we własnym domu (66%), a jedynie co dwunasty ostatnie chwile chciałby spędzić w specjalistycznych placówkach udzielających pomoc, takich jak np. szpitale. Jedynie 4% ankietowanych dokonać swoich dni w innym miejscu, przykładowo na łonie natury czy wyjeździe zagranicznym.

  • Syndrom i odruch Łazarza

    Syndrom i odruch Łazarza

    Choć nie będzie to łatwe, wyobraźmy sobie sytuację, w której doświadczamy śmierci kogoś z naszego otoczenia. Ktoś kto jeszcze kilka chwil temu był obok nas, właśnie zmarł, a my jesteśmy świadkami jego ostatnich chwil. Jak zareagowałbyś, gdyby osoba, która odeszła kilka minut temu, nagle gwałtownie podniosłaby ręce, a następnie złożyła je na klatce piersiowej? Jak zareagowałbyś, gdyby nagle tej osobie wróciło krążenie, a ona sama z powrotem wróciła do świata żywych? Nie jest to opowieść rodem z horroru, lecz szczególne przypadki w medycynie, które postaram się wyjaśnić w dalszej części wpisu.

    Geneza syndromu i odruchu Łazarza

    W przypowieści biblijnej Łazarz był mężczyzną, przyjacielem Jezusa, który zmarł przedwcześnie z nieznanych przyczyn. Na prośbę sióstr zmarłego, Marii i Marty, Jezus wskrzesza nieżyjącego od czterech dni przyjaciela. To jego imię dało nazwę niezwykle niepopularnym zjawiskom w medycynie, jakim jest syndrom oraz odruch Łazarza.
    Na wstępie chciałbym wyjaśnić jednak, że choć nie są to zjawiska częste, to jak najbardziej możliwe. Dla przykładu, syndrom Łazarza został opisany tylko w kilkudziesięciu przypadkach na całym świecie. No dobrze, ale co to tak naprawdę jest? Syndrom Łazarza polega na powrocie krążenia u osób, u których stwierdzono wcześniej jego zatrzymanie, natomiast odruch Łazarza to nic innego jak reakcja ruchowa, związana ze śmiercią mózgu.

    Znane przypadki Syndromu Łazarza

    Syndrom Łazarza po raz pierwszy zaobserwowano w 1982 roku i choć do tej pory naliczono niespełna 40 przypadków jego występowania, to ze względu na trudności w jego rozpoznawaniu, częstotliwość występowania prawdopodobnie jest większa. Występuje najczęściej wśród osób, które zostały uznane za zmarłe po przeprowadzonej resuscytacji, jednakże po pewnym czasie, układ krążenia podejmował pracę i stan pacjenta ulegał stabilizacji. W czterech na pięć przypadków występowania tego syndromu, przywrócenie pracy układu krążenia miało miejsce do 10 minut od jego zatrzymania. Co ciekawe, w ponad połowie zdiagnozowanych przypadków, nie zauważono u chorych żadnych ubytków neurologicznych. Jakie są przyczyny powstania tego syndromu? Na ten moment nie ma jednoznacznej odpowiedzi, część badanych uważa, że jest on związany z lekami podawanymi w trakcie resuscytacji. Inni twierdzą natomiast, że jest on związany z samą czynnością resuscytacji, w jej trakcie klatka piersiowa poddawana jest działaniu ciśnienia, a po jej zakończeniu, zaczyna ono spadać, powodując rozprężenie klatki piersiowej. Zjawisko to może spowodować rozkurczenie mięśnia sercowego, co mogłoby prowadzić do stymulacji układu bodźco-przewodzącego serca. Cały ten proces, mógłby zadziałać jako specyficzny rozrusznik serca, powodując powrót krążenia u osoby wstępnie uznanej za zmarłą.

    Polski przypadek syndromu

    Jak wspomniałem wcześniej syndrom ten jest rzadko opisywany, jednak zdarzył się on również w Polsce w 2014 roku. 91-letnia mieszkanka Ostrowa Lubelskiego została uznana przez lekarkę za zmarłą. Stwierdzono u niej brak tętna na tętnicy szyjnej, tętnicy przedramienia, a także brak oddechu. Nie stwierdzono akcji serca, źrenice były szerokie, nie reagowały na światło. Po dwóch godzinach od stwierdzenia zgonu kobietę przewieziono do chłodni, gdzie po jedenastu godzinach stwierdzono, że pokrowiec w którym znajdowała się kobieta – rusza się. Rodzina w tym czasie, przygotowywała się do organizacji pogrzebu.

    Odruch Łazarza a odruchy bezwarunkowe

    Odruch Łazarza jest w pewnym sensie powiązany z syndromem Łazarza, lecz jest zjawiskiem zgoła od niego innym. Po stwierdzeniu braku aktywności elektrycznej mózgu (śmierć mózgu), nieprzytomny człowiek potrafi samoczynnie np. unosić ręce czy krzyżować je na klatce piersiowej. Zjawisko to choć może dawać nadzieje rodzinie na uznanie, iż pacjent jednak żyje, nie sugeruje w żaden sposób, że czynności układu nerwowego mogą powrócić. Odruch Łazarza można porównać do odruchów bezwarunkowych, którym jest np. odruch kolanowy. Może się on pojawiać u osób, u których doszło do śmierci mózgu, jednakże przy zachowanej czynności rdzenia kręgowego.

  • Tanatoterapia

    Tanatoterapia

    Nasze podejście do śmierci różne jest ze względu na kulturę w której jesteśmy wychowani, a także religię. W głównej mierze to one antycypują nasze podejście do śmierci oraz samego „radzenia” sobie w jej obliczu, zarówno w przypadku, gdy dotyczy nas samych, jak i osoby z najbliższego otoczenia. Dziś chciałbym opisać bardzo rzadko spotykaną koncepcję radzenia sobie ze śmiercią, jaką jest tanatoterapia. Nie jest moim celem ocena wiarygodności wierzeń osób stosujących tanatoterapię bądź będących tanatoterapeutami, lecz możliwe rzetelne i obiektywne opisanie koncepcji związanej ze śmiercią.

    Ciało, a dusza

    Tanatoterapia opiera się w pewnym stopniu na filozofii dalekiego wschodu, uznającej śmierć jako kolejny etap życia duchowego. Tanatoterapia ma za zadanie przeprowadzić duszę na drugą stronę, w najkorzystniejsze dla niej miejsce w świecie duchowym. Proces przeprowadzenia duszy, ma być dla niej możliwie jak najłatwiejszy, dusza otrzymuje wiedzę odnośnie samego umierania, przez co wprowadza się ją w stan zaufania i spokoju. Osobą przekazującą tę wiedzę jest tanatoterapeuta, wyjaśnia on jakie niebezpieczeństwa czekają na duszę po drugiej stronie, a w trudnych przypadkach, oferuje odprowadzenie zabłąkanych dusz. Tanatoterapeuci twierdzą, że prawie 90% dusz osób zmarłych z krajów wysokorozwiniętych trafiają w rejony, w których nikt nigdy nie chciałby się znaleźć, a dzieje się tak tylko dlatego, że nie wiedzą dokąd powinny pójść. Tanatoterapia stosowana jest wśród osób śmiertelnie chorych, a także tych fizycznie zmarłych, jednakże nie chcących zaakceptować takiego stanu rzeczy (dusze tych osób określa się jako uwięzione lub zagubione).

    Terapia ta silnie bazuje na przeżywaniu własnej śmierci, a także otwarciu się na świat duchowy, nie zamykając się jedynie w ramach naszej doczesnej rzeczywistości. Zwolennicy tej terapii uznają, że w jej trakcie umysł wchodzi w stan, który pozwala nam spojrzeć na swoje życie, relacje międzyludzkie, a także cele z zupełnie innej perspektywy, odblokowując tym samym energię, pozwalającą na kroczenie odpowiadającą nam ścieżką życia, zgodną z naszymi pragnieniami.

    Istotne badania dotyczące tanatoterapii

    Badania Raymonda Moodyego są kluczowe dla tanatoterapii, przeanalizował on bowiem setki osób z doświadczeniami śmierci klinicznej, opisując wiele z nich w swojej niezwykle popularnej publikacji „Życie po życiu”. Tanatoterapeuci korzystając z tej książki, często wskazują, że jest niezwykle istotna dla oswojenia się z tematem śmierci, gdyż zgodnie z ich filozofią, człowiek sam tworzy w swojej głowie strach przed śmiercią, choć powinna być ona dla nas naturalnym procesem przejścia.

    W podsumowaniu należy stwierdzić, że nie ma żadnego wiarygodnego dowodu na prawdziwość opisywanych teorii. Jednakże, nawet jeśli sam rytuał nie będzie miał rzeczywistego przełożenia na stan osoby zmarłej, może być on niezwykle pomocny dla jego najbliższej rodziny i stanowić dla nich w pewnym sensie psychoterapię.

  • O śmierci słów kilka

    O śmierci słów kilka

    W dzisiejszych czasach możemy rozmawiać praktycznie o wszystkim. Nasze społeczeństwo stało się wyzwolone i otwarte na wszelkie nowości i udziwnienia. Powoli coraz mniej rzeczy zaczyna nas zaskakiwać. Coś co jeszcze kilka- kilkanaście lat temu było tematem tabu, dziś jest czymś zupełnie naturalnym i szeroko komentowanym. Patrząc z perspektywy czasu, jedynie temat śmierci staramy się spychać na boczny tor, zostawiając ją za murami cmentarzy i zamykając w szpitalnych salach. A przecież śmierć dla naszych przodków nie była tematem tabu, wręcz przeciwnie, przygotowywano się na nią, w pewnym sensie celebrowano.

    Czym jest śmierć?

    Choć z każdym rokiem notujemy ogromne postępy w praktycznie każdej dziedzinie nauki, nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, które absorbuje uwagę ludzi od wieków. W zależności od wyznawanej religii czy podejścia do otaczającego nas świata, nasza wiara w to co zastaniemy po śmierci jest zupełnie inna. Nawet z medycznego punktu widzenia śmierć jest trudna do zdefiniowania, głównie dlatego, iż ciężko określić jest ścisłą granicę oddzielającą życie od śmierci.

    Część osób definiuje tę granicę, jako utratę świadomości. Jednakże, istnieje wiele organizmów, które mimo nieposiadania świadomości, są żywe, np. organizmy jednokomórkowe. W przeszłości, innym sposobem definiowania śmierci, było ustanie pracy serca oraz brak oddechu, lecz wraz z pojawieniem się technik resuscytacji, a także defibrylacji podejście to stało się nieprzystające do obecnych czasów. Powyższe dotyczy również wszelkich zdarzeń związanych z zaprzestaniem funkcjonowania jednego z narządów np. płuc, które mogą zostać przeszczepione. Rozwinięciem przedstawionej teorii była klasyczna definicja śmierci, która przedstawiała zgon jako definitywne zaprzestanie pracy układu krążeniowego.

    Warto zaznaczyć, że dobrym kryterium śmierci, z medycznego punktu widzenia, jest takie, które będzie nieodwracalne. Teorią spełniającą wspomniany warunek, jest śmierć mózgowa, podczas której całkowicie zanika aktywność elektryczna mózgu. Sądzi się, że wspomniany zanik aktywności elektrycznej mózgu powoduje ostateczną utratę świadomości. Jednakże, mimo dominacji tej metody we współczesnej medycynie, nie brakuje głosów krytyki, wskazujących na brak rozpatrywania funkcji biologicznych. Znane są przypadki, w których osoby ze stwierdzoną śmiercią mózgu, utrzymywały funkcje organizmu, takie jak gojenie się ran czy walki z zakażeniami. Niezwykle obrazowym przykładem niejednoznaczności teorii, jest możliwość utrzymania funkcji życiowych płodu w ciele matki, u której zdiagnozowano śmierć mózgową.

    Śmierć vs. życie

    W 2016r. we wrocławskim Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym kobieta nieżyjąca od 55 dni urodziła dziecko. Matka dziecka chorowała na nowotwór mózgu, a jej stan z każdym dniem się pogarszał. W 17 tygodniu ciąży u kobiety stwierdzono śmierć mózgową, jednakże ze względu na płód, który nie byłby w stanie rozwijać się poza ciałem matki, zdecydowano się sztucznie podtrzymywać funkcje życiowe kobiety. Chłopiec urodził się po wykonaniu cesarskiego cięcia, 14 tygodni przed terminem. Mimo problemów związanych ze wcześniactwem, dziecko przeżyło i rozwija się prawidłowo.

    Niektórzy badacze utrzymują, że nasza świadomość „zawarta” jest w korze mózgowej, a jej brak aktywności powoduje trwałą i nieodwracalną utratę procesów poznawczych. Uznają tym samym, że brak aktywności elektrycznej samej kory mózgowej wystarczy do orzeczenia zgonu. Jednakże, nadal w wielu przypadkach, o śmierci danej osoby decyduje kryterium braku elektrycznej aktywności całego mózgu, co przy braku jednoznacznych badań, jest rozwiązaniem bardziej racjonalnym.